Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z czerwca 30, 2017

Moja włosowa historia. - jak to człowiek na starość staje się hennowym włosomaniakiem.

Urodziłam się wiele lat temu (dokladnie 36). ;-) Jeszcze w PRLu. Pamiętam puste sklepy i oranżadki w torebkach. Życia z tego czasu prawie nie pamiętam. Wychowana zostałam w bardzo niecodzienny sposób. Wychowano mnie w lesie. To były czasy, kiedy nie wiedziałam jak używa się toalety, bo takowej nie mieliśmy. Chodziło się po prostu do lasu. Takie było to życie. Wychowali mnie rodzice, odrobinę szaleni naukowcy, oraz zwierzęta. Psy, dziki, jeże, ryby, żaby, żółtobrzeżki, kury, nutrie, czaple, lyski… 




Wlosy mialam dlugie. Prawie nie obcinane, chyba hodowane specjalnie na komunie. Czy byly ladne, to chyba nie bardzo. Kiedyś podobno były grube. Za dzieciaka byłam blondynka, potem włosy pociemnialy. Co mycie, którego absolutnie nienawidziłam, były rozczesywane gęstym grzebieniem. Czym były myte, nie mam pojęcia. Pewnie jakims PRLowskim szamponem. Nosiłam je zaplecione w warkocz, zeby sie tak nie plątały. Uzywalam oczywiscie gumek recepturek. Siegaly mi do pasa. 


Potem była przeprowadzka do mia…